Wstęp / Wszystko o nauce / Jakość jedzenia

Jakość żywności powinna interesować każdego konsumenta, gdyż to on decyduje o:
Faktem jest, że jest to pojęcie nieuchwytne i przez to trudne do zdefiniowania, gdyż od niego zależy:
1. Jakie kryteria wybierzemy do oceny jakości.
Kryteria te powinny być mierzalne, co stanowi podstawę do debaty o tym, czy żywność jest dobrej jakości, czy też nie. Najczęściej poruszane są właściwości sensoryczne, skład chemiczny, właściwości fizyczne, ilość zanieczyszczeń mikrobiologicznych i toksykologicznych, okres przydatności do spożycia, pakowanie i etykietowanie.
2. Jakie znaczenie i wagę przypisujemy poszczególnym kryteriom.
Każdy produkt ma cechy, które interesują konsumenta bardziej niż inne. Przykładowo opakowanie i etykietowanie żywności czy jej smak odgrywają dla większości społeczeństwa znacznie większą rolę w wyborze produktu niż wartości odżywcze czy monitorowanie zawartości dodatków. Legislacja ma także różne preferencje, dla których najważniejsze jest bezpieczeństwo i higiena, przy czym dla znacznej części społeczeństwa za ważniejsze kryterium uważa się zawartość składników odżywczych, jeszcze inni zaś za czynnik świeżości.
Termin jakość jest czasami mylony z terminem jakość, często używa się go jako synonimów. Jakość to zespół właściwości, które produkt posiada (lub powinien posiadać), aby spełniać funkcje, do jakich jest przeznaczony (jakość opiera się zatem bardziej na kryteriach określonych przez prawodawstwo i podlega nadzorowi legislacyjnemu).
Jakość żywności to ogół wymagań, jakie musi spełnić konsument. Znaczenie tego terminu jest bardziej w kierunku subiektywnej oceny.
W praktyce wciąż możemy spotkać się z określeniem „ bezpieczna żywność”, które bardziej wiąże się z higieną i bezpieczeństwem zdrowotnym. Bezpieczna żywność musi spełniać wymagania chemiczne, fizyczne i mikrobiologiczne określone przepisami prawa, czyli nie może szkodzić zdrowiu konsumenta. Faktem jest, że gotowe produkty zanim trafią do sieci dystrybucji, przechodzą szereg kontroli, a ich bezpieczeństwo monitorowane jest także na etapie dystrybucji i sprzedaży klientowi końcowemu.
Przyjrzyjmy się bliżej ogólnym wymaganiom dotyczącym postrzegania i oceny jakości żywności.
Pełni trzy funkcje:
1. Będą chronić.
2. Handlowy (marketing).
3. Informacyjne.
Istnieją zasady określone w przepisach, których producenci muszą przestrzegać. Oznacza to, że na opakowaniu produktu musi znaleźć się określone spektrum informacji, które w zasadzie jest jedynym poważnym źródłem informacji dostępnym dla konsumenta o danym produkcie:
- Pochodzenie – informacja o pochodzeniu żywności nie zawsze musi być podawana, jest ona obowiązkowa jedynie w przypadku niektórych produktów spożywczych (mięso, oliwa z oliwek, miód...).
- Nazwa rodzaju, grupy lub podgrupy żywności – na przykład trwałe wypieki.
- Dane dotyczące ilości produktu – w jednostkach objętości, wagi lub liczby sztuk. W przypadku pokarmów stałych w marynatach należy podać całkowitą wagę oraz wagę stałego pokarmu.
- Okres przydatności do spożycia – jest to oznaczenie terminu przydatności do spożycia, do którego żywność jest bezpieczna.
- Partia – to liczba identycznych jednostek, które zostały wyprodukowane w tych samych warunkach (z tego samego surowca, w tym samym czasie).
- Skład – odnosi się do składu żywności, wykorzystania wszystkich surowców i substancji dodanych, suplementów diety, alergenów itp.
- Dane o sposobie przechowywania – podawane są w przypadku, gdy żywność może ulec zepsuciu na skutek niewłaściwego przechowywania.
- Dane o sposobie użycia - podawane są w przypadku, gdy istnieje ryzyko naruszenia bezpieczeństwa zdrowotnego lub żywność może ulec zepsuciu na skutek nieprawidłowego użycia.
- Dane o przeznaczeniu środka spożywczego do specjalnego żywienia – jest to oznaczenie np. do żywienia bezglutenowego, żywienia niemowląt, dla diabetyków itp.
- Informacja o możliwości wystąpienia niekorzystnego wpływu na zdrowie – podawana jest w sytuacji, gdy środek spożywczy zawiera substancje mogące stanowić zagrożenie dla osób z określoną niepełnosprawnością lub spożyty w nadmiernych ilościach (np. ostrzeżenie, że spożycie może wywołać efekt przeczyszczający). nadmiernie).
- Dane dotyczące leczenia promieniowaniem jonizującym.
Mimo że dla wielu konsumentów jest to bardzo dużo informacji lub odbierają je jako suche i pozbawione życia, warto kierować się nimi w praktyce. Dla osoby, która choć trochę poważnie podchodzi do odżywiania, jest to ważna informacja. Dobra wiadomość w tym zakresie jest taka, że wraz z rozwojem cywilizowanego społeczeństwa ich spektrum stopniowo się poszerza, dzięki czemu świadomość jakości żywności stale się zwiększa. Z drugiej strony nie oznacza to, że tak łatwo dostępne informacje przetworzy każdy, gdyż ogromna liczba osób nie „marnuje czasu” na studiowanie tych informacji przy wyborze odpowiedniej żywności.
Istotna jest informacja o składzie, gdzie dostępna jest lista surowców, z których wykonany jest produkt, w kolejności malejącej. W ten sposób konsument może np. sprawdzić, czy żywność zawiera dodatek cukru, czy poznać spektrum zastosowanych dodatków.
Wartość odżywcza zależy od składu żywności. Dla każdego konsumenta ważne jest inne spektrum danych – jedne mają na celu wartość energetyczną, inne przedstawienie makroskładników, soli czy jakichś konkretnych substancji (przeciwutleniaczy itp.).
Ocenia się go na podstawie wyglądu, zapachu, smaku i konsystencji. Konsument najczęściej podejmuje decyzję kierując się smakiem i zapachem, z którego wynikają najsilniejsze odczucia.
Stosowane są dwa terminy:
A) Data przydatności do spożycia.
Jest to minimalny czas, przez jaki żywność jest bezpieczna dla zdrowia. Po tym okresie żywność może być nadal sprzedawana, jednak musi być wystawiona w sklepie oddzielnie z informacją o upływie minimalnego terminu przydatności do spożycia i musi być nadal zdrowa.
B) Data ważności.
Jest on wskazany na łatwo psującej się żywności z etykietą „zużyj do”. Po tym okresie żywność nie może być sprzedawana.
Są pochodzenia naturalnego i chemicznego w ramach nowoczesnych technologii przetwarzania żywności. Stosowane są w celu przedłużenia przydatności do spożycia, poprawy wyglądu, smaku, zapachu, konsystencji itp. Substancje te oznaczone są literą E i kodem numerycznym, oznaczenie to ma charakter międzynarodowy.
Wiele osób postrzega wygodę obchodzenia się z żywnością jako element kryteriów jakości, dotyczy to głównie żywności wstępnie przygotowanej (półproduktu itp.). Chociaż produkty te oszczędzają czas i energię konsumenta wydatkowanego na przygotowanie żywności, zwykle są one uboższe pod względem odżywczym ze względu na modyfikacje technologiczne.
I to właśnie ich potencjał żywieniowy jest czynnikiem wysoce problematycznym, gdyż nawet badania naukowe wskazują, że spożywanie żywności ultraprzetworzonej może w zasadniczy sposób przyczynić się do rozwoju wielu chorób cywilizacyjnych. Niestety, obecnie nie ma jednolitej i ogólnie przyjętej klasyfikacji tego terminu. Mówiąc prościej, są to produkty przetworzone przemysłowo, które zawierają 5 lub więcej różnych składników. Spożywanie takich pokarmów zwiększa spożycie kalorii. Niektórzy eksperci są nawet przekonani, że żywność ta spełnia warunki definicji substancji uzależniających lub toksycznych (zawartość cukrów, dodatków, kwasów tłuszczowych trans...).
W praktyce oznacza to, że ograniczenie spożycia żywności wysoko przetworzonej przemysłowo, a najlepiej jej całkowite wyeliminowanie z diety, to absolutna podstawa skutecznej profilaktyki całego szeregu chorób cywilizacyjnych – najczęściej wymienianej cukrzycy typu II, w dalszej kolejności przez choroby układu krążenia oraz w ujęciu ogólnym choroby związane ze środowiskiem prozapalnym organizmu.
W praktyce instytucje i firmy starają się wprowadzić (chcąc być przejrzystym) system, który miałby służyć jako prosty wskaźnik jakości żywności. Takie wysiłki są z jednej strony godne pochwały, ponieważ ich celem jest ułatwienie konsumentom wyboru (zakupu) odpowiedniej żywności. Z drugiej strony okazuje się, że bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe, jest znalezienie uniwersalnego klucza, który służyłby jako powszechnie obowiązujące narzędzie ewaluacyjne.
Typowym przykładem jest stosowany na całym świecie „ Nutri-score ”. System ten przelicza wartość odżywczą produktu na kod składający się z 5 liter ( A - B - C - D - E ), z których każda ma swój własny kolor (ciemnozielony, jasnozielony, żółty, pomarańczowy, czerwony). Kod wyliczany jest na podstawie oceny składu i wartości odżywczych w 100 g/ml żywności/napoju.
Stosowana jest skala od -15 (najlepsza) do +40 (najgorsza).
Punkty są dodawane wraz ze wzrostem zawartości:
- energia,
- tłuszcze nasycone,
- cukier,
- sól.
Punkty są odejmowane za procentowo wyższą zawartość:
- owoc,
- warzywa,
- rośliny strączkowe,
- orzechy,
- olej z orzechów włoskich, oliwek i rzepaku,
- białka,
- błonnik.
Na pierwszy rzut oka jest to naprawdę prosty i przejrzysty system, jednak głębsza analiza ujawnia stosunkowo zasadnicze słabości:
System opiera się na bardzo prostym algorytmie, dzięki czemu nie uwzględnia np. zawartości witamin i minerałów, która jest stosunkowo ważnym czynnikiem oceny jakości odżywienia.
Daje to zatem kontrowersyjne rezultaty, gdy np. oliwa z oliwek, wędzony łosoś czy niektóre rodzaje serów oznaczane są literą D (drugie najgorsze), natomiast frytki czy chipsy zaliczają się do kategorii AB.
Mgr. Martin Jelínek
Zdroje:
[1] National Library of Medicine
[2] United States Department of Agriculture
[3] PubMed
[4] ScienceDirect
[5] ScienceDirect
[6] The Lancet
[7] National Library of Medicine
[8] Biomedcentral
Kateřina Kapková
Dziękuję losowi, że poprowadził mnie do Ciebie. Przez dwa lata bezskutecznie walczyłam z egzemą na rękach. Przeszedłem przez „klasyczny” początek, na którym wiele osób kończy: leczenie kortykosteroidami. Potem coś o nich przeczytałam i uciekłam od nich do homeopatów. Mój stan zdrowia nieco się poprawił, ale nadal nie był taki sam. Spróbowałam więc – za radą znajomego – zmienić sposób, w jaki się odżywiam. Trafiłam na Panią, która wprowadziła mnie w świat makrobiotyki. Byłem mniej więcej samoukiem, dopóki nie odkryłem w Internecie Twojego kursu „Makrobiotyka w czeskiej kuchni”. Z entuzjazmem chłonęłam informacje nie tylko o tym, jak odżywiać się makrobiotycznie, ale także o tym, jak działa układ trawienny i jak odpowiednio dobrana i skomponowana dieta może zbawić ciało i duszę. Twój pierwszy ukończony kurs wyjaśnił mi wszystkie zmiany, jakie poczułam w sobie zmieniając dietę: egzema na rękach całkowicie zniknęła, a także pozbyłam się problemów trawiennych, na które cierpiałam od dzieciństwa, nawet nie myśląc o ich rozwiązaniu. Traktowałem je jako „normalną” część mojego życia. Ich zniknięcie wywołało u mnie tym większe zdumienie i radość. Gotowanie „na nowo” nagle stało się moją pasją. Kiedyś myślałam o warzywach tylko jako o „kolorowej dekoracji na talerzu" i nagle poczułam radość przy ich krojeniu i obróbce (i tak jest do dziś). Z mojej kuchni stopniowo zaczęły znikać sterylizowane i mrożone warzywa, kiełbaski robiłam w lodówce zamiast past warzywno-strączkowych, zamiast kupowanego chleba zaczęłam piec chleb na zakwasie. Krótko mówiąc, zaczęłam spędzać więcej czasu w kuchni, bo sprawiało mi to (i sprawia) radość. I wtedy w mailu trafiłam na Twoją ofertę „Kursu na Konsultanta ds. Żywienia i Suplementacji”. Potraktowałem to jako wyzwanie i nie oczekiwałem od niego niczego. Na początku było mi obojętne, czy zdobytą wiedzę wykorzystam tylko dla siebie i swojej rodziny, czy też dla innych. Znów pochłaniałem coraz więcej informacji na temat zarządzania życiem, a w mojej głowie stopniowo układała się coraz większa mozaika. Dzięki praktycznej części kursu, czyli tworzeniu menu, zadomowił się we mnie „program”, który teraz prowadzi mnie w kuchni. Automatycznie myślę o tym, jakich roślin strączkowych i fermentowanych dzisiaj użyję, jak zagęszczę sos, żeby nie trzeba było używać mąki, czy dodam pestki do zupy, czy do następnego dania... Zabawne jak człowiek nagle „przełącza” swoje myślenie, gdy bierze do ręki drewnianą łyżkę :-) Chociaż… nie można powiedzieć, że zmieniłbym tak tylko w kuchni. Odkąd staram się odżywiać zdrowo – a Twój kurs BARDZO mi pomógł – moje myślenie i ogólna percepcja uległy zmianie. Moja intuicja się wyostrzyła, zacząłem bardziej lubić siebie, pozbyłem się zmartwień i niepokojów itp. itp. Dwa dni po ukończeniu kursu „Konsultant ds. żywienia i suplementacji” gotuję w kuchni obiad i myślę: chciałbym móc w ten sposób zarabiać na życie. Po południu idę na miasto, spotykam się ze znajomą, wspominam jej, że ukończyłem kurs z sukcesem, a ona pyta: „Czy zechciałabyś czasem coś dla mnie ugotować?” Gotuję więc dla siebie, chłopaka i już drugi tydzień dla koleżanki. A ja marzę o tym, żeby urządzić jadalnię ze zdrową domową kuchnią i zacząć gotować dla innych.
Zdenka Vlčková
Jestem zadowolony nie tylko z jakości i formy kursu, ale także z możliwości dalszej współpracy z Panem Mgr. Jelínek, a także inni współpracownicy. To wielki atut zawodowy.
Zdeňka Čubrová
Po dokładnym rozważeniu wybrałam kurs przekwalifikacyjny „Konsultant Żywieniowy”. przeglądając wszystkie oferty na rynku. Szczególnie podobało mi się podejście holistyczne, Od lat interesuję się medycyną naturalną i bliskie jest mi spojrzenie holistyczne człowiek i jego zdrowie. Treść kursu odpowiadała temu – wszyscy trzej wykładowcy przekazali nam wiedzę i informacje z różnych punktów widzenia, a nie tylko tych zwyczajowych przedstawione, łącząc różne aspekty w kontekst i jednocześnie przegląd, żebyście nie zwariowali :). Otworzyły się przede mną nowe widoki na celę rozległość tej dziedziny i dlatego zdecydowałem się kontynuować studia półroczny kurs „Doradca ds. żywienia i suplementacji”. Dziękuję więc mgr. Martin Jelínek, MUDr. Pavlo Dvorský i inż. Martinowi Škábowi za to, że jest pożyteczny wykładów i, co nie mniej ważne, pani Jitce Pořízkovej za wspaniałą organizację praca.